„Niebo pod Śnieżką” Joanna Sykat

“Niebo pod Śnieżką”
Joanna Sykat
wyd. Replika, 2017

Tu kupisz książkę z 25% rabatem

Sięgając po tę książkę miałam nadzieję na przyjemną opowieść, dobrze napisaną i niejednoznaczną. Nie zawiodłam się  – “Niebo pod Śnieżką” to świetnie napisana powieść obyczajowa. Mamy tu wyrazistych bohaterów, tajemnicę z przeszłości i miłość, która okazuje się silniejsza niż upływający czas.

Kinga, bohaterka “Nieba pod Śnieżką” ma prawie czterdzieści lat, za sobą kilka trudnych doświadczeń – zakończone rozwodem małżeństwo, śmierć ojca i mamę w szpitalu dla nerwowo chorych. Matkę, z którą łączy ją dość trudna relacja. Kinga nie ma pojęcia, że ta kategoryczna, pozbawiona radości życia kobieta była kiedyś szczęśliwa i potrafiła cieszyć się życiem. Do czasu, kiedy wśród rodzinnych pamiątek odkrywa stare zdjęcie, na którym jej matka promienieje szczęściem. Co stało się później, że ta radosna dziewczyna ze zdjęcia stała się zgorzkniałą kobietą. Dlaczego przez całe życie nienawidziła fiołków, obsesyjnie pozbywając się ich z otoczenia? Przecież na zdjęciu ma na sobie bluzkę z fiołkiem. Kinga postanawia rozwikłać tajemnicę z przeszłości i zaczyna prywatne śledztwo. Ślady prowadzą ją do Kowar, małego miasteczka u stóp Karkonoszy. Okazuje się, że kiedyś już tutaj była…

Lubię, kiedy pisarz używa słów zgodnie z przeznaczeniem, nie nadużywając ich i nie dając im zdominować treści. Sykat to potrafi. Tu nie ma zbędnych opisów, tu nie ma karkołomnych konstrukcji zdaniowych – jest prosto, przejrzyście i ze smakiem.

Autorka nie szczędzi nam w powieści emocji. Umiejętnie prowadzi wątek fabularny, prowadząc nas razem ze swoją bohaterką na wycieczkę w przeszłość. I mimo, że można dość wcześnie domyślić się, jaką tajemnicę nosi w sobie matka Kingi – to zakończenie powieści zaskakuje. Czy mamy happy end? I tak, i nie. Tak, bo Kinga wreszcie rozwiązuje zagadkę przeszłości – a nie, bo w sumie zakończenie pozostaje otwarte. I nie wiadomo do końca, co z wiedzą na temat życia swojej matki zrobi teraz bohaterka.

To, co mnie osobiście w tej powieści urzekło – to sposób, w jaki autorka buduje bohaterów. Możemy się sprzeczać, czy fabuła jest wiarygodna, czy nie – czy takie historie zdarzają się w prawdziwym życiu. Ale bohaterowie są autentyczni i wyraziści. Widać, że autorka tworząc ich, zadbała o każdy szczegół. Aż by się chciało zjeść obiad z ciocią Ocią, pogadać przy herbacie z Johannem i posiedzieć na ławeczce z Maksem… Każdy z bohaterów mówi własnym językiem, za co jestem autorce niezmiernie wdzięczna – nie cierpię powieści, gdzie każdy używa tego samego słownictwa – a ostatnio trafiam głównie na takie. „Niebo pod Śnieżką” przywraca mi wiarę w pisarki. Pani Joanno – dziękuję! I czekając na wieści o kolejnych książkach, będę nadrabiać zaległości i czytać te, których jeszcze nie miałam okazji poznać.

Czy polecam? Zdecydowanie. Nie ma w tej powieści zbędnych słów i ozdobników, nie ma niepotrzebnych bohaterów ani lukrowanych zakończeń. Są prawdziwe emocje wyrazistych bohaterów – czyli to, co jest głównym atutem dobrej powieści obyczajowej.