Co się dzieje w polskiej grozie – o Nagrodzie Grabińskiego rozmawiam z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

Czy Nagroda Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego ma ambicję być drugim „Zajdlem”? Dlaczego i po co powstała? Co się dzieje z grozą na polskim rynku wydawniczym – o tym wszystkim i kilku innych sprawach rozmawiam z jednym z jej organizatorów, Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim, redaktorem audycji i portalu „Misterium Grozy”.

 

Justyna Gałka: Czym jest nagroda Grabińskiego? Skąd się wzięła i kto za to całe zamieszanie odpowiada?

Krzysztof „Korsarz” Biliński: Idea Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego narodziła się w 2013 roku i w zasadzie powstała z kilku powodów. Jej twórcami byli autorzy Stefan Darda, Kazimierz Kyrcz Jr oraz Michał Gacek. Niedługo później dołączył do nich Michał Stonawski, który wspólnie ze Stefanem podjął się prac nad organizacją całości. Nie obyło się bez pomocy wielu innych osób, spośród których należy wspomnieć Magdalenę Paluch (koordynatorkę, pomysłodawczynię i organizatorkę Krakowskiego Festiwalu Grozy KFASON), która stworzyła możliwości zorganizowania gali wręczenia nagród oraz Franciszka Zglińskiego, który zaprojektował statuetkę. Oczywiście, osób zaangażowanych w tworzenie Nagrody było dużo więcej, ale trudno wszystkich wymienić w jednym wywiadzie. Chyba że miałby to być wywiad rzeka (śmiech). Osobiście zaangażowałem się w prace nad Nagrodą od jej drugiej edycji, dlatego mogę mówić o idei jej powstania na podstawie tego, o czym mówili ci, którzy byli zaangażowani wówczas w projekt. Nagroda powstała ze względu na coraz większą popularność horroru w Polsce, choć nie była pierwszą taką inicjatywą (przed nią była np. nagroda plebiscytowa Złotego Kościeja, przyznawana przez portal „Kostnica”). Miała jednak na celu ujęcie całościowe tego, co w Polsce w tym gatunku się ukazuje, jak i przede wszystkim jego popularyzację. Miała też zwrócić uwagę na to, że horror, mimo tego, że jest we współczesnej literaturze jeszcze niszowym gatunkiem, wcale nie ogranicza się do schematycznych i mało ambitnych treści fabularnych, ale niesie ze sobą często dużo bardziej wartościowy przekaz społeczny, psychologiczny, filozoficzny a tym samym wysokie wartości literackie. W obecnej, całkiem nowej edycji Nagrody położyliśmy nacisk właśnie na to, aby wyłonić spośród książek wydanych w 2016 roku takie, które spełniają wysokie wymagania czytelnicze.

Justyna: Po co nam kolejna nagroda – czy “Grabiński” ma ambicje, aby stać się “Zajdlem” polskiej grozy?

„Korsarz”: Nagroda Grabińskiego od początku nie miała być tylko „kolejną nagrodą”, ani też nie miała ambicji być „Zajdlem” (śmiech). Jednocześnie muszę powiedzieć, że przez ten – nota bene – krótki czas, Nagroda Grabińskiego mocno ewoluowała, tym samym dążąc do własnej formuły. Obecnie bliżej nam do Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego niż do Nagrody Zajdla, ale tylko częściowo. Jak już powiedziałem, Nagroda Grabińskiego nie jest kolejną nagrodą. Owszem, pojawiło się obecnie kilka nagród literackich, jeśli jednak zwrócimy uwagę na większość z nich, są to nagrody plebiscytowe (również „Zajdel”). Tak naprawdę takie nagrody nie są do końca odbiciem wartości literackich utworów o danej tematyce. Raczej będą odzwierciedleniem gustów czytelniczych, lub – co gorsza – zaplecza sympatyków i znajomych autora. Im większe takie zaplecze, tym większa szansa na wygraną. Przede wszystkim tego chcemy uniknąć w naszym przypadku. O ile utworów np., ogólnie ujmując, fantastycznych są setki, o tyle horrorów nie jest jeszcze tak dużo. W ubiegłym roku w Polsce ukazało się 15 autorskich książek grozy. Jest to ilość do ogarnięcia. Dlatego w przypadku nowej edycji Grabińskiego staraliśmy się o zapanowanie nad internetową formą głosowania za pomocą zaawansowanego systemu elektronicznego, w którym nie jest tak łatwo „nabijać sobie głosy”. Czytelnicy wybierają swoje ulubione książki, ale ich wybór i tak zostanie zweryfikowany później przez Jury, złożone z niezależnych akademickich ekspertów, którzy ocenią literackie walory nominowanych utworów. Nominacje do etapu głosowania Jury wybiera również Komisja, która znakomicie orientuje się w tym, co dzieje się na polskim rynku grozy.

Justyna: Jak przebiega proces nominacji ? Kto może zgłaszać utwory do nagrody?

„Korsarz” Do głosowania dopuszczona może zostać książka wydana w roku poprzedzającym edycję nagrody, napisana przez polskiego autora, posiadająca numer ISBN oraz mieszcząca się w kategorii literatury grozy. Proces nominacji przebiega mniej więcej właśnie tak, jak powiedziałem wcześniej. Etap głosowania nie jest automatycznie nominacją. Jeśli chodzi o książki umieszczone na liście do głosowania, to sprawę tę na ten czas ogarnia Komisja i tak naprawdę sami fani literatury grozy, którzy na facebookowej grupie umieścili na bieżąco aktualizowany plik, w którym zbierane są takie informacje. Jak więc widać, środowisko fanów horroru jest zorganizowane wewnętrznie lepiej niż niejedno inne w Polsce (śmiech).

Justyna: W ubiegłym roku Nagroda nie została przyznana – co się stało?

„Korsarz” W ubiegłym roku organizatorów pokonały problemy techniczne. Zadecydowaliśmy więc, że lepiej przygotować Nagrodę od nowa, niż dopuścić, aby zostało to zrobione w sposób nieprofesjonalny.

Justyna: Jak jest w tym roku? Kto został nominowany? Z jakiego klucza? Do kiedy i jak można głosować?

„Korsarz”: W chwili obecnej jeszcze nie ma nominacji, jak wspomniałem. Zostaną one ogłoszone po 9 lipca br., czyli po zakończeniu Plebiscytu Czytelników oraz głosowania Komisji Organizacyjnej. Właśnie do tego terminu można oddawać głosy na swoje ulubione książki za pomocą formularza na stronie Nagrody (www.nagrodagrabinskiego.pl). Klucz wygląda następująco. Z Plebiscytu Czytelników do etapu Jury wchodzą dwie książki, które uzyskały najwyższą liczbę głosów. Dodatkowo zwycięzca Plebiscytu otrzyma wyróżnienie czytelników (nie mylić z właściwą Nagrodą). Komisja organizacyjna zgłasza trzy kolejne książki. Docelowo do Jury trafi 5 książek. Może ich być mniej, bo regulamin mówi o tym, że jeśli głosy czytelników i głosy Komisji pokryją się, to nominowanych może być mniej książek. Głosowania czytelników i komisji pokrywają się czasowo, dlatego nie ma możliwości dodania jakiegoś utworu po terminie. Później Jury ma czas na swoją pracę, czyli przeczytanie nominowanych książek oraz punktową ocenę tychże. Ocena jednak musi zostać poparta recenzją, której treść będzie upubliczniona, zatem juror nie może pozwolić sobie na ocenę nieprzeczytanej książki.

Justyna: Co się dzieje w polskiej grozie – jak oceniasz to, co ukazuje się na naszym rynku wydawniczym? Czy było z czego wybierać jeśli chodzi o nominacje do nagrody?

„Korsarz”: Jak wspomniałem wcześniej, książek autorskich, których dotyczy nagroda, jest może niewiele, jednak nie odzwierciedla to całości rynku polskiej grozy. Jest on zdecydowanie bardziej rozległy i zainteresowanie horrorem w Polsce coraz szersze. Jest naprawdę sporo portali i blogów, gdzie horror zajmuje najważniejsze miejsce, jak choćby Carpe Noctem, Okiem na Horror, Grozownia, Kostnica, Bramy Grozy, Horror On-line, Lubię Grozę, Wielki Buk, Pożeracz Światów, Alicya w Krainie Słów i wiele innych. Do tego czasopisma, zarówno drukowane jak przede wszystkim „OkoLica Strachu”, czy „Brama”, jak i internetowe: „Grabarz Polski”, „Magazyn Histeria”, „Creatio Fantastica”. Sporo mamy audycji podcastowych, co jest odzwierciedleniem naszych czasów, jak np. zrzeszone podcasty w „Konglomeracie Podcastowym”, czy też „Gorektyw” a także moje „Misterium Grozy”. Mamy również konferencje naukowe poświęcone tej tematyce, jak przede wszystkim „Światy Grozy” i inne, w których pojawiają się tematy  związane z literaturą grozy organizowane przez Ośrodek Badawczy Facta Ficta czy Stowarzyszenie Badaczy Popkultury Trickster. Coraz większa liczba wydawców również sięga  po horror i nareszcie nie ukrywa go pod zastępczymi nazwami, tylko mówi wprost, czym jest dana książka. I wcale jej to nie ujmuje, a wręcz przeciwnie – wzbudza ciekawość czytelników. I na koniec, najważniejsze – oczywiście, jest z czego wybierać. Muszę przyznać, że nawet wybór owych pięciu nominacji stanowi dla mnie osobiście spory problem. Głosowania czytelników i Komisji na pewno nie obejmą wszystkich ważnych książek grozy wydanych w poprzednim roku, mimo ich nieznacznej stosunkowo ilości. Nie mówiąc już o antologiach. Oczywiście nie jest tak świetnie, że każda książka grozy na polskim rynku jest bardzo dobra. Jednak w stosunku procentowym do pozostałych gatunków z pogranicza fantastyki, uważam, że jest nieźle. Zdarzają się słabsze pozycje, jak wszędzie, ale na rynku literatury grozy mamy specyficzną sytuację. Tutaj środowisko jest bardzo skondensowane. Grupy na Facebooku przyciągają ludzi, którzy wyszukują oryginalnych i ciekawych autorów, mocno komentują wydawane pozycje. W ten sposób można wiele dowiedzieć się o każdej niemalże książce i usłyszeć głosy z wielu stron, bo bywają zwolennicy i przeciwnicy pewnych konwencji horroru. Ogólnie uważam, że w literaturze grozy ukazuje się coraz więcej świetnych pozycji i gatunek ten przyciąga coraz lepszych autorów. Już w tym roku przeczytałem kilka książek, które są dla mnie faworytami do przyszłorocznej nagrody (śmiech).

Justyna:  Jak prognozujesz – albo raczej – jak widzisz przyszłość Nagrody Grabińskiego?

„Korsarz”: Nie lubię prognozować. Skoro nie da się przewidzieć precyzyjnie pogody za pomocą naukowych narzędzi, tym trudniej mi jest prognozować przyszłość Nagrody, w której najważniejszy jest czynnik ludzki, a ten jest nieprzewidywalny (śmiech). Mam tylko nadzieję, że obecna edycja Nagrody będzie na tyle interesująca dla uczestników, że zaakceptują jej formę i zadowoli ich przeprowadzenie całości w sposób profesjonalny, do czego przykładamy dużą uwagę. Liczę również na zauważenie tego faktu przez szersze media. Najważniejszym będzie, abyśmy również my sami, jako organizatorzy Nagrody, potrafili tak znakomicie współpracować, jak miało to miejsce do tej pory. Chyba pierwszy raz pracowałem w tak profesjonalnych warunkach, wśród osób, które zwracały uwagę na najdrobniejsze szczegóły, co uważam za najważniejsze. Prawidłowe przeprowadzenie wszystkich etapów tegorocznej edycji będzie punktem wyjścia do tego, aby w przyszłym roku pójść krok dalej. W jakim kierunku? Pozwolę sobie na razie zachować w tajemnicy, bowiem są to świetne, ale nie sprecyzowane pomysły. Przyjęliśmy jedną zasadę – zrobić  profesjonalnieto, na co nas stać obecnie, a plany i marzenia zrealizujemy z czasem. Jeśli zyskamy wsparcie fanów literatury grozy jak i mediów, będzie to  łatwiejsze.

Justyna: Czego życzyć wam – twórcom tego całego zamieszania?

„Korsarz”: Po prostu chyba powodzenia i wsparcia ze strony innych, bo o to jest bardzo ciężko, jak zdążyłem zauważyć w czasie prac nad Nagrodą. Jeśli chodzi o wsparcie ze strony fanów horroru to na razie jest naprawdę dobrze. Zaskoczył nas samych wynik pierwszych kilku dni głosowania, który pokazał, że czytelnicy zaakceptowali nasz regulamin i poważnie podeszli do głosowania.

Justyna: Zatem powodzenia i wsparcia przy organizacji tej i kolejnych edycji. Dziękuję za rozmowę.