Jak zostac pisarzem i żyć z pisania

Jakie jest największe i najczęściej powtarzanie marzenie osób, które piszą lub chcą pisać książki? Żyć z pisania. Rzucić w cholerę ten swój znienawidzony etat i utrzymywać się z tantiem za wydane książki. Nie musieć przejmować się rachunkami, mieć święty spokój – i pisać, pisać, pisać…

Jeśli należysz do tej grupy – a zakładam, że tak, i że czytasz ten tekst, bo kiedyś podobna myśl przyszła ci do głowy – musisz przede wszystkim sobie uświadomić, że jeśli chcesz żyć z pisania – musisz myśleć jak przedsiębiorca. To może zabrzmieć mało romantycznie ale musisz wiedzieć, że twoja książka to produkt, który dostarczasz swoim klientom – czytelnikom. Niezależnie od tego, czy wydajesz  książki w wydawnictwie, czy jesteś zwolennikiem self-publishingu – musisz myśleć jak przedsiębiorca.

Zarabianie na pisaniu jest OK!

Na początek – uświadom sobie swój cel. Co chcesz osiągnąć? Na czym ci zależy? Być może jest to wydanie książki tylko po to, żeby móc pochwalić sie przed znajomymi, że można ją kupić w Empiku. Być może twoim celem jest sprawdzenie sie w roli autora – sprawdzenie, czy potrafisz napisać książkę i doprowadzić do jej wydania. Być może pisanie ma dla ciebie jedynie funkcję terapeutyczną i ma pomóc ci w uporaniu się z jakąś sytuacją. A może liczysz na to, że twoja książka pomoże innym w rozwiązaniu jakichś problemów czy dostarczy im rozrywki i nie liczysz na zyski z jej sprzedaży. Ale możesz być autorem, który chce zarabiać na pisaniu i żyć ze swojej twórczości. Jeśli twoim celem jest zarabianie na książkach – wiedz, że to jest ok. Że nie ma nic złego w tym, że ktoś ma ochotę zarabiać na tym, co tworzy. Zaspokajasz pewną potrzebę czytelników – nieważne, czy twoja książka to poradnik biznesowy, czy proza gatunkowa. Dlaczego więc miałbyś dawać ludziom tę wartość – a przy okazji czas i swoje umiejętności – za darmo? Chyba, że chcesz – to w porządku, masz pełne prawo. Ale jeśli chcesz być pisarzem i żyć z pisania – pamiętaj, że to też jest w porządku.

Konsekwencja jest najważniejsza

Co łączy Katarzynę Bondę, Stephena Kinga, Remigiusza Mroza i wielu, wielu innych pisarzy, którzy odnieśli sukces na tym niełatwym polu, jakim jest rynek wydawniczy? Upór i konsekwencja. Po pierwsze musisz podjąć decyzję dotyczącą priorytetów – chcesz żyć z pisania? Postaw je na pierwszym miejscu. Nie, nie radzę ci teraz być rzucił etat i wyjechał w Bieszczady, żeby pisać (choć przyznaję, kusząca to perspektywa). Ale postaw sobie cel i realizuj go, bądź wobec siebie bezlitosny, zero tolerancji na wymówki. Pisz, konsekwentnie i wytrwale. Zweryfikuj swój produkt – zamów profesjonalną recenzję swojej powieści, zleć jej redakcję, popraw ewentualne błędy. Wysyłaj swoją książkę do wydawców, nie zrażaj się pierwszą odmową – drugą, trzecią czy jedenastą też się nie zrażaj. Próbuj i się nie poddawaj. Katarzyna Bonda  dała sobie dwa lata na to, aby odnieść sukces. Byla taki czas, że sprzedawała swoje ubrania i buty, zastawiała meble, żeby mieć na życie, pożyczała pieniądze, zaciągała długi  – ale była uparta i konsekwentnie dążyła do celu.  Wielokrotnie miała podczas tych dwóch lat momenty zwątpienia, wiele razy słyszała – idź do normalnej pracy, po co ci to pisanie – ale nie wróciła i dziś każda jej książka sprzedaje się na długo przed tym, jak zostanie wydana.  A Bonda to już nie tylko nazwisko- to marka.

Lekko nie będzie

Trawa po drugiej stronie mury jest zawsze bardziej zielona – to bardzo trafne powiedzenie. Znam wiele osób, które chciałyby pisać i zarabiać w ten sposób na życie, grzejąc przy okazji swoje ego w cieple uznania czytelników. Ale niewiele z nich ma jakiekolwiek pojęcie z czym takie życie się wiąże.  Że jak się podpisze kontrakt z wydawcą – to trzeba pisać i oddać tekst w terminie, nieważne czy mamy wenę czy nie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że trzeba aktywnie budować swój wizerunek – w sieci, w mediach, na spotkaniach z czytelnikami, co pochłania mnóstwo czasu. Że należy wystawić się na widok publiczny i poddać krytyce, która czasami jest kompletnie niezasłużona i cholernie boli. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że to wspaniałe, romantyczne zajęcie,  jakim jest pisanie, to tak naprawdę żmudna i – wciąż niestety najczęściej – słabo płatna praca.  A jeśli chcemy się mu poświęcić w całości  – nie mamy żadnej gwarancji, że nam się uda. Pamiętajmy też, że rynek wydawniczy to biznes, jak każdy inny. To miejsce, gdzie mamy do czynienia z konkurencją – czasami dość drapieżną. Tu  często nie liczą się przyjaźnie – tu liczy się biznes. Po drodze może spotkać Cię wiele personalnych rozczarowań – jesteś na to gotowy?

Jeśli tak – to mam dla Ciebie radę, najlepszą i najczęściej udzielaną przez pisarzy – chcesz być pisarzem? To pisz!